Św. Franciszek – patron przyrody

Liturgiczne wspomnienie w Kościele Katolickim św. Franciszka z Asyżu przypada 4 października. Patron tego dnia sam pozbawił się wszelkich dóbr materialnych, aby jeszcze bardziej upodobnić się do Chrystusa. Biedaczyna z Asyżu, bo tak nazywany jest św. Franciszek jest przełomową postacią średniowiecznego Kościoła. Jego postać jest niezmiernie barwna. Wywodzący się bogatej, kupieckiej rodziny Franciszek, po swym nawróceniu zaczął całkowicie żyć Ewangelią. Cały swój majątek rozdał ubogim, stał się wtedy wolnym człowiekiem i zaczął głosić Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Jego postawa sprawiła, że w Kościele Katolickim miały miejsce reformy. Umiłował przyrodę i ubóstwo, wszystko wokół niego: ludzie, zwierzęta, ptaki, rośliny było jednym, wielkim znakiem miłości Boga. Kochał to wszystko co stworzył Bóg. W pięknie natury dostrzegał samego Boga. Zgromadził wokół siebie braci zakładając wspólnotę franciszkańską. Jego poezja wyraża miłość do wszystkiego co nas otacza. Aktualna jest nie tylko poezja, ale również sama idea miłości do stworzeń.

Dziś we współczesnym  świecie winniśmy żyć i gospodarować jak św. Franciszek. Na zagrożenia ekologiczne coraz częściej zwracają uwagę najwyższe autorytety moralne świata. Św. Jan Paweł II ustanowił w 1979 roku św. Franciszka z Asyżu patronem ekologów. Od ponad 40 lat częściej wpatrujemy się w ten wzór postawy względem świata, stworzonego przez Boga. Dlatego codziennie w trudach i wbrew pokusom świata uczmy się od św. Franciszka, w jaki sposób powinniśmy traktować całą przyrodę. Ideał to braterstwo z Matką Ziemią, bratem Księżycem oraz wszelkimi żywymi stworzeniami – naszymi mniejszymi braćmi. Święty biedaczyna celem swojego życia uczynił niesienie światu przesłania Bożej miłości, poprzez pochwałę świata stworzonego, braterskie traktowanie całej przyrody, poprzez prostotę i ubóstwo.  

Warto dziś wprowadzać w życie myśli i przesłanie św. Franciszka. Trzeba spojrzeć na siebie w perspektywie jego życia, działalności, wyrzeczenia. Może da się uszczknąć z niego coś dla siebie.

Papież Franciszek , który przybrał jego imię wciąż nas inspiruje  i mobilizuje do odkrywania ducha św. Franciszka .

Skalbmierz, 4 października 2020 rok

Ks. Marian Fatyga

Święto świętych archaniołów

W dobie racjonalizmu, zapewne coraz trudniej wierzyć nam w istnienie aniołów lub po prostu boimy się do tej wiary przyznawać. Skrzydlate postacie pasują o wiele bardziej do dziecięcych bajek, tymczasem aniołowie nie mają zamiaru zostać wyrzuceni z naszego świata, choć sami nie narzucają się, to jednak towarzyszą nam każdego dnia.

  Aniołowie uświadamiają nam istnienie świata duchowego. W tym zmaterializowanym świecie  człowiek często zapomina o wymiarze duchowym i dlatego kult aniołów otwiera nas na  życie, które od  Boga pochodzi.

Anioł z języka greckiego: „wysłaniec, emisariusz”, istota duchowa, osobowa, pośrednicząca między Bogiem a ludźmi. 29 września w liturgii Kościoła wspominamy Michała, Rafała i Gabriela – archaniołów przewodzących skrzydlatym zastępom. Bóg poprzez ich nadprzyrodzoną posługę, wspiera nas w walce z osobistym i otaczającym nas grzechem, pomaga odnaleźć właściwy kierunek codziennych wyborów.  Archanioł Michał wskazuje na ostateczny cel człowieka. Wierzymy, iż Michał przeprowadzi nas bezpiecznie przez pełen zakrętów i przepaści szlak doczesności.

Z kolei Rafał przynosi nam Boże uzdrowienie z licznych chorób fizycznych i duchowych. W szczególności pomaga wyzbyć się zaślepienia , będącego głównym powodem odejścia człowieka od Boga. Wskazuje nam, że winniśmy nawzajem się wspierać, a wiara najpiękniej realizuje się w wymiarze wspólnotowym.

Tam gdzie możliwości człowieka zawodzą, pojawia się moc samego Boga. Jej reprezentantem jest archanioł Gabriel. Wkracza w historię zbawienia, by zakomunikować o planach Stwórcy względem Jego dzieci.  To on zapowiedział radość rodzicielstwa bezdzietnym Elżbiecie i Zachariaszowi. To Jego słowa stały się zapowiedzią macierzyństwa Maryi.

Aniołowie są najczęściej związani z życiem ziemskim Chrystusa, z jego wcieleniem, narodzeniem, kuszeniem na pustyni.

Wierzymy, że każdy z nas ma swojego anioła stróża, który trzyma nas jakby „za szelki”, a liturgiczne wspomnienie przypada 2 października.

A modlitwa „Anioł Pański” spopularyzowana przez św. Jana Pawła II, w tradycji katolickiej odmawiana rano, w południe i wieczorem przypomina Zwiastowanie w którym anioł Gabriel zapowiedział Maryi, że będzie matką Jezusa. 

Pamiętajmy o tym każdego dnia , że na drogach  wiary nie jesteśmy sami, a Boży posłańcy – aniołowie  wspierają nas , abyśmy  doszli do chwały niebios.

Skalbmierz   , 27 września 2020   rok

Ks. Marian Fatyga

17 września 1939 rok – „Nóż w plecy”

Wskutek sowieckiej napaści na Polskę 17 września 1939 roku wielu polskich patriotów zostało wziętych do niewoli. Dla wielu Sybir okazał się być ostatnim i zarazem najbardziej dramatycznym etapem walki o wolną ojczyznę. W czasie pokoju i zabiegania o dobrobyt nie zapominajmy o wartościach patriotycznych i ofierze polskich zesłańców. Sybir to dla Polaków miejsce przeklęte. Tu przecież trafiały kolejne pokolenia najbardziej patriotycznej młodzieży przez cały okres zaborów. Zesłańcy z każdym dniem coraz bardziej oswajali się z myślą, że nie będzie im dane powrócić do domu i zobaczyć swoich bliskich. Masowo umierały dzieci i osoby starsze. Ci co do końca nie tracili nadziei i narodowej dumy zasługują na nasz najwyższy szacunek. 

Relacje polsko-rosyjskie są niezwykle trudne ze względu na naszą zawikłaną historię. Dobrze wiemy, jak trudne były i nadal są konsekwencje tego sąsiedztwa, ile żalów do wykrzyczenia.

  Teraz ,kiedy naród białoruski podejmuje walkę o wolność ,demokracje potrzebuje duchowego wsparcia od całego świata, a szczególnie od sąsiadów Polaków. Nie bądźmy  obojętni ,wspierajmy ich duchowo i materialnie.

17 września 1939 rok wpisał się w naszej narodowej świadomości jako dzień niegodziwej napaści na Polaków, zaangażowanych w tym czasie w obronę zachodnich granic swojej ojczyzny. To wydarzenie często określa się jako „wbicie noża w plecy”.  Serca żołnierzy wypełniły się żalem, gniewem, bezsilnością i wreszcie nienawiścią.

Nieszczęścia minionego XX wieku, byłyby zapewne jeszcze większe, gdyby nie to, że jednak całkiem niemało ludzi podejmowało pokutę i szło przez życie drogą nawrócenia.

Wreszcie w tych pokojowych dążeniach  nie możemy zapomnieć o wymiarze religijnym ,jakim jest przebaczenie i dialog w rozwiązywaniu trudnych relacji międzynarodowych.

Żeby kochać, nie trzeba wyzbywać się pamięci. To właśnie pamięć warunkuje prawdziwe przebaczenie.  Niech drzwi trzeciego tysiąclecia będą otwarte na oścież w dialogu i przebaczeniu.

Skalbmierz,  20  września 2020 rok

ks. Marian Fatyga

Relikwie Krzyża Świętego

W kalendarzu liturgicznym na dzień 14 września przypada święto Podwyższenia Krzyża Świętego. W roku 70 po narodzeniu Chrystusa Jerozolima została zdobyta przez Rzymian i zupełnie zburzona. W tym czasie miały miejsce wielkie prześladowania chrześcijan, trwające prawie 300 lat. Miejsca święte zostały dosłownie zasypane gruzem, grota narodzenia i grób Jezusa. Na ich miejscu cesarz wzniósł posągi bóstw rzymskich. Dopiero po zrównaniu chrześcijaństwa z innymi wyznaniami Cesarstwa rzymskiego matka cesarza Konstantyna św. Helena przybywa do Jerozolimy, by tym miejscom przywrócić należny szacunek i funkcję. Cesarzowa nakazał też szukać krzyża, na którym umarł Pan Jezus. Poszukiwania krzyża zakończyły się pomyślnie. Najczęściej podaje się datę 14 września 330 roku. W związku z tym wydarzeniem zbudowano na Golgocie dwie bazyliki – Męczenników i Zmartwychwstania. W Kościele od początku istniał i trwa kult relikwii. Najcenniejsze są dla nas te, które są związane z życiem Jezusa z Nazaretu. Są one dla nas pamiątką, namacalnym dowodem jego życia pośród nas.

Kościół w Krzyżu Jezusa widział zawsze ołtarz, na którym syn Boży dokonał zbawienia świata. Dlatego każda cząstka krzyża, drzewa, po którym spływała krew Chrystusa doznawała zawsze szczególnej czci. Dla nas – mieszkańców województwa świętokrzyskiego jest bliskie i znane Sanktuarium Krzyża Świętego w Górach Świętokrzyskich. To szczególne miejsce możemy nawiedzać z możliwością ucałowania relikwii Krzyża Świętego. Zachęcam do jesiennej wycieczki, pielgrzymki, by nawiedzić jedno z najstarszych miejsc kultu chrześcijańskiego i oddać hołd Krzyżowi.

Skalbmierz, 13 września 2020 rok

Ks. Marian Fatyga

Matka Teresa z Kalkuty – świętość kryje się w prostocie

Czas płynie nieubłaganie. Rozpoczęliśmy  kolejny nowy miesiąc w czasie światowej pandemii.  Zabrzmiały szkolne dzwonki. Przed nauczycielami i uczniami kolejny rok pracy i rozwoju. Wraz z nadejściem września na nowo uczniowie podejmują swoje obowiązki, bogatsi, pełni nowych sił i gotowi na wyzwania. Wrzesień przypomina nam również o 81 rocznicy wybuchu II wojny światowej.

W kalendarzu liturgicznym Kościoła Katolickiego 5 września to dzień w szczególny sposób poświęcony św. Matce Teresie z Kalkuty. W centrum Rzymu, w miejscu bardzo rzadko uczęszczanym przez turystów znajduje się niewielka furtka z napisem: „Siostry Misjonarki Miłości”. Rzadko tutaj zaglądają  turyści, zachwyceni splendorem Wiecznego Miasta. Tymczasem wystarczy cicho zapukać, by jedna z ubranych w charakterystyczne biało-niebieskie sari sióstr zaprowadziła pielgrzyma do malutkiej, pomalowanej na biało, z betonową podłogą celi. To cela modlitwy Matki Teresy.

2 lata przed śmiercią Jan Paweł II wyniósł na ołtarze Matkę Teresę z Kalkuty. Ta drobna kobieta wzniosła się na wyżyny służby Bogu w cierpiącym człowieku. Dlatego jej miejsce  Kościele, choć nie określone stopniem w hierarchii, było wyjątkowe i niewątpliwie przewyższało niejednego dostojnika. 19 października 2003 roku podczas beatyfikacji Matki Teresy, Jan Paweł II mówił w homilii: „Być niewolnikiem wszystkich. Tą logiką pozwoliła się prowadzić Matka Teresa z Kalkuty, którą dziś z radością wpisuję w poczet błogosławionych. Jestem osobiście wdzięczny tej mężnej kobiecie, której obecność czułem zawsze blisko siebie”.

Jako ikona dobrego Samarytanina szła wszędzie, by służyć Chrystusowi w najuboższych i pośród ubogich.  Można postawić pytanie dlaczego świat zachwycił się kobietą, która nie posiadała szczególnie nic poza drewnianym łóżkiem, habitem i kilkoma zupełnie niepotrzebnymi do życia przedmiotami. To ona otrzymała Pokojowa Nagrodę Nobla, bo po prostu pozwalała godnie umrzeć najbiedniejszym. To ona okazała się tak święta, że papież Jan Paweł II w zaledwie 6 lat od jej śmierci dokonał jej beatyfikacji. Kanonizowana czyli ogłoszona świętą 4 września 2016 roku przez papieża Franciszka.

Tak często wydaje nam się, że świętość to wielkie czyny, że życie tylko wtedy jest wartościowe, gdy pozostaje po nim jakiś materialny ślad. Rzymski pokoik tej pokornej kobiety skupia w sobie siłę dużo większą i trwalszą niż wypełnione echem dawnych walk w Koloseum i kapiące splendorem pałace. Skupia w sobie siłę odwiecznej miłości. Miłości silniejszej niż śmierć.  Skromna cela św. Matki Teresy z Kalkuty pokazuje prostotę i ogrom wiary . W tej niemal pustej celi można odczytać jej drogę do świętości.

 Skalbmierz, 6 września 2020 rok

Ks. Marian Fatyga

31 sierpnia 2020 rok – 40. lat „Solidarności”

W tym roku mija czterdzieści lat od czasu  zrodzenia się „Solidarności” , kiedy wszechobecna korupcja ,puste półki,podwyżki ,lekceważenie potrzeb społeczeństwa  dały początek zrywowi robotniczemu.

9 sierpnia 1980 roku Anna Walentynowicz jej wyrzucenie z pracy  za działalność w wolnych związkach dało początek strajku w Stoczni Gdańskiej, kiedy jej koledzy stanęli za nią murem .I tak się zaczęło .

Polacy przywiązują dużą wagę do swojej historii, choć wielu twierdzi, że powinniśmy się raczej skupiać na budowaniu przyszłości. Obchodząc kolejny Ogólnopolski Dzień Solidarności wspominamy dążenia Polaków do odzyskania wolności w czasach komunistycznej dyktatury. Rodząca się „Solidarność” była nie tylko związkiem zawodowym, ale również wielkim ruchem społecznym. Pamiętamy św. papieża Jana Pawła II, który przybywał do swojej zniewolonej przez reżim komunistyczny Ojczyzny, by podzielić się swoją wiarą i nadzieję oraz uzdrawiającą moc Bożej miłości do każdego człowieka, Jego pielgrzymki stanowią dla nas wielki testament, któremu wierność usposabia nas do dalszej twórczej i solidarnej pracy na rzecz lepszej i praworządnej Polski.

Mamy do dyspozycji wspaniałe dziedzictwo, ogromny potencjał, który drzemie w Polakach. „Solidarność” nie może pozostać wspomnieniem, pięknym hasłem,, do którego odwołujemy się podczas świętowania dni jak ten dzisiejszy. Powinna być wiąż aktualnym programem Polaków zatroskanych o dobro wspólne. Nie odkładajmy jej na biblioteczną półkę, ale traktujmy jako wciąż palące wezwanie do gospodarowania odzyskaną przestrzenią wolności. Po raz kolejny stać nas na obudzenie w sobie tych najpiękniejszych wartości, które stanowią istotę Polaków.

Dzisiaj potrzeba solidarności i wsparcia wszystkich narodów dążących do wolności , w tym szczególnie Białorusi. Wspierajmy naszych sąsiadów w dążeniu do wolności.

Podczas obchodów rocznicy Dnia Solidarności 31 sierpnia 2008 roku mogliśmy usłyszeć takie słowa:  „Solidarność nie zakończyła jeszcze swojej historycznej roli, nie zeszła i nie zejdzie ze sceny polskiego życia, choć wielu chciałoby żeby stała się jedynie pięknym wspomnieniem. „Solidarność” tnie dalej polska ziemię, rozrywa skorupę egoizmu… Użyźnia grunt pod dobry siew, wiernego i odpowiedzialnego obywatelstwa, pokoju, sprawiedliwości i życia”. 

Skalbmierz, 30 sierpnia 2020 rok

Ks. Marian Fatyga

Pielgrzymowanie w czasie pandemii do Czarnej Madonny

Mietek Szcześniak w piosence „Moje wędrowanie” śpiewa z ufnością: „Jesteś dla nas -wędrowców jak zdrój czystej wody, duszy wytchnienie, niebiańskie ogrody”. W znanym serialu słyszymy, że „życie jest nowelą”, ale przecież dzieje w noweli biegną do przodu poza nami, bez naszego udziału. Patrząc w duchu wiary na nasze istnienie możemy powiedzieć, że życie ma swój cel, mamy Przewodnika. W  Wikipedii możemy przeczytać: „pielgrzymka – podróż podjęta z pobudek religijnych do miejsc świętych. Motywem podjęcia trudu pielgrzymowania może być chęć zadośćuczynienia za popełnione występki lub też chęć wyrażenia prośby, np. o zdrowie, o pomyślność”.

Pielgrzymki mają tradycję sięgająca blisko 2 tysiącleci, a ich geneza leży w Piśmie Świętym, według którego życie to stałe pielgrzymowanie. W szczególny sposób w miesiącu sierpniu Polska pielgrzymuje na Jasną Górę z racji ograniczeń związanych z epidemią , pielgrzymki mają charakter sztafet , kiedy pątnicy maszerują kilkanaście kilometrów wracają na nocleg do własnych domów ,a następnego dnia kolejni pielgrzymi podejmują marsz.

Częstochowa to miejsce nazywane jest przez wielu „duchową stolicą Polski”. I rzeczywiście dla ogromnej rzeszy katolików w Polsce, Częstochowa i klasztor jasnogórski jest najważniejszym miejscem pielgrzymkowym. Co roku do Pani Jasnogórskiej pielgrzymują pieszo setki tysięcy ludzi, a ogólna liczba pielgrzymów przekracza 3 miliony osób rocznie. 26 sierpnia w kalendarzu liturgicznym Kościoła przypada święto Matki Bożej Częstochowskiej.

W 1711 roku wyruszyli pierwsi pielgrzymi z Warszawy. Trasa warszawskiej pielgrzymki liczy ok. 250  km. Trasa kieleckiej pielgrzymki liczy ok. 200 km i prowadzi z Wiślicy – kolebki chrześcijaństwa na Jasną Górę. 

Na Jasnej Górze otaczany jest wielką czcią obraz Bożej Rodzicielki. Pochodzenie obrazu, osnute legendami pozostaje dotąd niewyjaśnione. Prawdopodobnie pochodzi ze Wschodu i stanowi typ ikony. Jasnogórski wizerunek Maryi bardzo przypomina bizantyjską ikonę z końca X w., znajdująca się w rzymskiej bazylice Matki Bożej Większej. Obraz Matki Bożej sprowadził do Częstochowy Władysław Książę Opolski z zamku w Bełzie i umieścił w ufundowanym przez siebie klasztorze, do którego sprowadził z Węgier ojców Paulinów. Obraz bardzo szybko zasłynął cudami. Jasna Góra stawała się głównym ośrodkiem kultu maryjnego w całej Polsce i zarazem duchowa stolicą naszej ojczyzny. Na jej święto – 26 sierpnia – przybywają wciąż rzesze pielgrzymów.

Skalbmierz, 23 sierpnia 2020 rok

Ks. Marian Fatyga

15 sierpnia – 100 . rocznica Bitwy Warszawskiej

15 sierpnia 1920 roku wojska polskie rozpoczęły operację, mającą na celu odparcie ataku rosyjskiego. Odniesione zwycięstwo nazwane Cudem nad Wisłą, uchroniło nie tylko ojczyznę, ale całą Europę przed niszczycielską falą bolszewizmu. Wyznaczenie tej daty na Święto Żołnierza Polskiego ma doniosły, symboliczny charakter. W tym roku przypada 100. rocznica tego wydarzenia stąd wiele okolicznościowych spotkań, modlitwy za poległych, odsłanianie pamiątkowych tablic , poświęcenia sztandarów – mimo pandemii i sanitarnych ograniczeń.

W czasie obchodów Święta Wojska Polskiego zastanawiamy się nad powołaniem żołnierzy do służby na rzecz ochrony kraju i bezpieczeństwa obywateli. Służby bowiem nie można porównać do potocznie rozumianego wykonywania zawodu. To coś więcej niż praca. Należy o tym pamiętać nie tylko z okazji obchodzonego święta. Wszyscy winni troszczyć się o kondycje polskiej armii, gdyż stanowi ona jeden z podstawowych warunków bezpieczeństwa narodowego.

Współczesna armia jest wciąż modernizowana, by sprostać wymaganiom uczestnictwa w misjach i strukturach międzynarodowych. Stabilizacja sytuacji w Europie i na świecie stanowi dziś cel działań militarnych.

Polski żołnierz znany jest na całym świecie z odwagi, bojowej postawy i przelania życia „za wolność naszą i waszą”. Kształtowany przez wieki etos polskiego żołnierza oraz specyfika polskiej tradycji ukazują nam bohaterska postawę żołnierza polskiego na różnych frontach. Oprócz przygotowań czysto technicznych, wyposażenia wojska nie możemy zapomnieć o kwestiach duchowych i religijnych związanych z tą wyjątkową służbą Bogu i człowiekowi. Stąd też obecni w wojsku księża kapelani. Na naszych oczach kształtuje się nowy obraz polskiej armii. Obecny pobór został zastąpiony świadomym wyborem drogi zawodowej. Coraz częściej polski mundur noszą dumnie kobiety.

 W czasach komunistycznych żołnierze byli często poddawani różnego rodzaju manipulacjom, łamano prawa człowieka. Na szczęście wielu żołnierzy pozostało wiernymi ideałom, przekazywanym przez kolejne pokolenia polskich patriotów.

 Trzeba w święto Wojska Polskiego odkryć na nowo czym jest patriotyzm i miłość do ojczyzny. Wszelkie uroczystości patriotyczne i religijne są szczególną lekcją historii. Warto, aby w nich nie uczestniczyli tylko kombatanci i starsi, ale młode pokolenie, które ma odziedziczyć tę duchową spuściznę. Warto nieustannie nawiązywać do przeszłości zgodnie z powiedzeniem: „Naród bez przeszłości jest godny współczucia. Naród , który nie może nawiązywać do swych dziejów ginie”.

 Dziękujemy wszystkim żołnierzom, kombatantom za ich postawę zatroskanych o dobro naszego kraju.

Skalbmierz, 16 sierpnia 2020  rok

Ks. Marian Fatyga

10 sierpnia – Dzień Przewodników i Ratowników Górskich

Góry od zawsze fascynują ludzkiego ducha, tak dalece, że Biblia uważa je za uprzywilejowane miejsce spotkania z Bogiem, są w związku z tym symbolem wznoszenia się człowieka do jego stwórcy – mówił św. Jan Paweł II.

10 sierpnia przypada Dzień Przewodników i Ratowników Górskich, toteż kilka zdań na ten temat.

Odkrywanie piękna, otaczającego świata pozwala nam lepiej rozumieć zamysł Stwórcy oraz doświadczać Jego nieskończonej miłości do każdego z nas. Bóg powierzył nam cudowne bogactwo, za które winniśmy czuć się wdzięczni oraz odpowiedzialni. W sposób szczególny dnia 10 sierpnia myślimy o ludziach zakochanych w górach, a jednocześnie, pragnących służyć swoją wiedzą i pomoc turystom. Obchodząc Dzień Przewodników i Ratowników Górskich uświadamiamy sobie ich odpowiedzialną i trudna służbę. Wielu z pośród nas urzekł majestat gór. Skąd bierze się ich siła przyciągania, która każe nam podejmować trud wspinaczki. W okresie urlopowym możemy sobie pozwolić na lenistwo, a tymczasem decydujemy się na wysiłek fizyczny, znoszenie zmiennych warunków pogodowych. Wiemy jak groźne potrafią być góry, nie jeden zginął na szlakach górskiej wspinaczki. Góry są dziedzictwem wszystkich i przez wszystkich winny być szanowane, kochane i pieczołowicie chronione. Jest to bowiem dobro wspólne, a zachowanie go leży w interesie całej ludzkości – wołał św. Jan Paweł II.

Za sprawą przewodników i ratowników wzrasta świadomość zwykłych turystów, przemierzających górskie szlaki. Chylimy dziś czoło przed wszystkimi przewodnikami i ratownikami górskimi, którym udało się zapobiec wielu tragediom. Niewątpliwym górskich wędrówek był św. Jan Paweł II. Szczególnie upodobał sobie Tatry, choć jego pasja zaprowadziła go w różne zakątki ojczyzny i świata. Ukazał nam piękno wędrowania po górskich szlakach. Najlepsza formą ochrony środowiska jest jego głębokie i rozsądne zrozumienie, poznanie, wynikające  z tego, świadome przekonanie o istnieniu zagrożeń i możliwości ratowania górskiej przyrody. Bądźmy roztropni i rozsądni na górskich szlakach, by nie przyczyniać się do niepotrzebnej pracy ratowników górskich.

Skalbmierz, 9 sierpnia 2020 rok.

Ks. Marian Fatyga

Patriotyzm dzisiaj

Przez 123 lata niewoli utarło się, by kojarzyć patriotyzm z postawą romantyczną. Szaleńcze zrywy, kończące się klęskami, mesjanizm, który próbował tłumaczyć sens naszego cierpienia, silny głos Mickiewicza i Słowackiego – najlepszych poetów, jakich kiedykolwiek wydał polski język. Wszystko to sprawiło, że właśnie romantyczna tradycja stała się wiodąca w naszym myśleniu o patriotyzmie.

Dziś, na początku sierpnia, kiedy myśli Polaków biegną ku historii naszej Ojczyzny, warto poczynić krótką refleksję o odwadze i polskim patriotyzmie. Nieugiętość, gotowość do walki z silniejszym przeciwnikiem, by raczej zginąć niż się poddać, honor i godność – to cechy Polaków, którzy wielokrotnie w ciągu setek lat istnienia państwa Polskiego upominali się o swoją wolność. Wolność, którą tak wiele razy próbowano zabrać, i której odzyskanie już dla wielu wydawało się niemożliwe.

Dziś wspominamy zryw mieszkańców Warszawy, którzy niespełna 76 lat temu, w czasie okupacji niemieckiej podjęli bohaterską próbę wyrwania stolicy z rąk niemieckiego okupanta. Ukazali tym samym, że w polskim narodzie duch nie upadł, że nie ma zgody na niewolę tak niemiecką jak i sowiecką, że są gotowi stanąć do nierównej walki. 

Św. Jan Paweł II z okazji 60 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego tak napisał w liście: „Chylę głowę przed powstańcami, którzy w walce nie szczędzili krwi i własnego życia dla ojczyzny. Choć w ostatecznym rozrachunku z powodu braku odpowiednich środków i z powodu zewnętrznych uwarunkowań ponieśli militarna klęskę, ich czyn na zawsze pozostanie w narodowej pamięci, jako najwyższy wyraz patriotyzmu”.

Czy dziś musimy walczyć o wolność? O dobro i przyszłość naszych bliskich? Zdecydowanie tak, choć w innej formie niż powstańcy warszawscy. Spory o kształt patriotyzmu prowadzone na łamach periodyków są bardzo ważne, ale nie zastąpią codziennej pracy na rzecz ojczyzny. Potrzebujemy „patriotyzmu codzienności”, który mówiąc w skrócie polega na aktywnym uczestniczeniu w życiu lokalnej wspólnoty, na aktywnym tej wspólnoty budowaniu. Nie możemy zatrzymać się na „patriotyzmie futbolowym czy grillowym, które nie niosą ze sobą żadnej głębi. Manifestowanie patriotyzmu symbolami jest oznaką przywiązania do ojczyzny, ale nie zastąpi patriotycznej, stałej formacji, której należy szukać w historii naszego narodu – historii, która jest nauczycielką życia i nadaje narodowi wymiar wspólnoty.

Dziś również jak przed laty powstańcy Warszawy musimy walczyć i bronić naszych domów. Nasza walką jest odważne przyznawanie się do polskości, nazywanie zła po imieniu i stawania w obronie prawdy.

Skalbmierz, 2 sierpnia 2020 r.

Ks. Marian Fatyga